Vibe Coding - Czy wszyscy jesteśmy dziś programistami?

Dziś zaserwuję Państwu krótki, aczkolwiek poruszający bardzo trendujący temat artykuł o Vibe coding. Spróbujmy razem zastanowić się, czy pisanie oprogramowania zostało poddane pełnej demokratyzacji? Czy każdy bez większych kosztów może wyprodukować kawałek oprogramowania, sprzedać je, ułatwić sobie życie, a może zwolnić pracowników i robić wszystko sam jako founder? Zaobserwujemy ciekawe trendy i spróbujemy w luźniej formie ocenić wpływ zjawiska vibe-codingu na rynek oraz na nas jako programistów.
Dobrym tłem dla tego wpisu będzie mój poprzedni artykuł dotyczący ogólnego wpływu AI na rynek IT. VIbe Coding to pewien wycinek, dosyć znacząco wpływający. Ostrzegam, że artykuł [../../pl/wplyw-ai-na-rynek-it-w-2026/index.html] jest dość długi, bo i problem nie jest prosty i łatwy do omówienia.
Definicja pojęcia Vibe Coding
Pojęcie zostało wprowadzone około rok temu, gdy ludzie przestali kodować pisząc kod własnoręcznie. Jego pomysłodawcą zdaje się być Andrej Karpathy [https://karpathy.ai/], specjalista od sieci neuronowych i właściciel firm związanych z zagadnieniem sieci oraz content creator. Był między innymi Dyrektorem of AI w Tesli. Jest to na pewno autorytet w branży.
Znaczenie tego pojęcia skupia się tak naprawdę na 4 aspektach:
- Natural-Language-Driven Development - zamiast pisania ręcznie kodu, osoba kodująca daje tylko polecenia narzędziom takim jak Claude Code czy Cursor.ai
- Zmiana charakterystyki pracy - od teraz vibe-coder nie jest już koderem a bardziej menadżerem projektu
- Szybkie iteracje - podczas jednej sesji jesteśmy w stanie zamknąć wiele zadań i szybko sprawdzać jak efekty naszej (oraz agenta) pracy na produkcji
- Duża złożoność poza zasięgiem naszego wzroku - nie musimy już rozumieć każdej klasy czy metody, skupiamy się na widoku ogólnym, nie musimy znać detali implementacyjnych danego komponentu czy nawet całego serwisu
Główne wyzwania stojąca za kodowaniem w ten sposób to problemy z debugowaniem, ryzyko produkcyjne, ryzyka związane z bezpieczeństwem oraz zarządzanie kontekstem i umiejętnościami agentów.
Poziomy (środowiska) do Vibe Codingu
Na rynku widzimy kilka sektorów/poziomów tworzenia oprogramowania w opisywany sposób. Pierwszy, najbardziej popularny wśród osób nietechnicznych to używanie aplikacji do tworzenia oprogramowania językiem naturalnym takich jak: Lovable [https://lovable.dev], Replit[https://replit.com/], Base44 [https://base44.com/] czy Bolt [https://bolt.new]. Wszystkie te narzędzia są używane raczej przez osoby bez umiejętności kodowania. Reklamują się jako narzędzie dla "każdego". Są między nimi jakieś różnice ale w przybliżeniu robią to samo: tworzą aplikacje, deployują, debugują na postawie zadanych promptów.
Kolejny typ narzędzi to IDE lub narzędzia konsolowe, które pozwalają nam zobaczyć i dotknąć kodu w edytorze na swoim komputerze. Narzędzia te poprzez API komunikują się z dostawcami LLM (OpenAI, Anthropic, Google itd.) w celu wymiany informacji i otrzymania odpowiedzi na polecenia wpisywane w oknie czatu. W tych narzędziach mamy nieco większą kontrolę nad kodem, możliwość organizacji pracy agentów, specyfikacje techniczne itd, jest aktualnie używany przez programistów. Zgodnie z wynikami ankiety na githubie z 2025 roku tylko 1/4 programistów używa AI do vibe-codingu [https://survey.stackoverflow.co/2025/ai#developer-tools-ai-explain]. Przykładami takich narzędzi są Cursor.ai, Kiro, Windsurf, Kiro, Antigravity od Google czy nieco inny, bardziej techniczny Claude Code oparty o konsolę komend interface.
Dzisiaj skupimy się głównie na pierwszym z wymienionych typów vibe-codingu, bo to on głównie rozszerza grupę programistów o dotychczasowych nie-programistów. To tam tworzone są codziennie setki tysięcy aplikacji, tak nie pomyliłem się - setki tysięcy użytkowników tworzy tam i realizuje swoje pomysły na oprogramowanie. Wycenia się, że Lovable osiągnęło wartość $6,6 mld (Series B). $200 mln ARR myślę, że wyczerpuje temat ilości płacących użytkowników biorąc pod uwagę Przypomnę, że szwecka firma została założona nieco ponad dwa lata temu.
Trendy
Zobaczmy na trendy w wyszukiwaniu w Google:

Widzimy kosmiczne wzrosty wyszukiwań w narzędziach do kodowania lokalnie oraz regularny stopniowy wzrost zainteresowania narzędziami do czystego vibe-codingu. To pokazuje, że obecnie społeczeństwo stopniowo z niedzielnych programistów bez pisania kodu, powoli chcą przejmować kontrolę nad swoim kodem i stawać się programistami z krwi i kości. W moim odczuciu (nie da się tego zbadać) to mogą być inne grupy docelowe. Vibe coding bardziej dla founderów, manadżerów i prywatnych osób z ambicjami publikacji swojego pomysłu, IDE AI i Claude Code dla osób bliżej technologii niż produktu docelowego - oprogramowania które działa.
Zobaczmy teraz na ilość opublikowanych (analezione na X.com) oraz co najważniejsze pobranych aplikacji mobilnych w ostatnim roku na bazie świetnej strony internetowej ittransition.com[https://www.itransition.com/services/application/development/mobile/statistics]:

Ograniczamy się tutaj tylko do US ale widać wyraźną korelację pomiędzy boomem na aplikacje kodujące w ogólnym rozumieniu (początek 2025 roku) oraz ilością publikowanych aplikacji. Sprawdźmy sobie teraz ilość pobrań aplikacji w tym samym czasie:

Zwróćmy uwagę na Stany Zjednoczone w tabeli powyżej. Mamy 12.6 miliardów pobrań w 2025 roku. Spadek o 2.3% względem 2024. Weźmy pod uwagę, że w Stanach żyje około 350 milionów ludzi, odrzucając 10-15% osób nie korzystających z aplikacji mobilnych w ogóle, w negatywnym scenariuszu 15% - pozostaje około 300 milionów aktywnych użytkowników. To daje około 30-35 pobrań aplikacji przypadających na jednego usera. Weźmy pod wagę to, że:
- ludzie mają nowy telefon często co roku
- niektórzy mają 2 lub więcej urządzeń do zastosowań w pracy/życiu prywatnym
To daje w mojej ocenie pomiędzy 20 a 30 aplikacji przypadających na jedno urządzenie pobranych z marketplaców. Sam mam na telefonie około 50 aplikacji, większości nie używam, są zainstalowane w razie potrzeby do celów, które nie występują często jak rezerwacja wizyty u fryzjera, czy wysyłka paczki.
To stawia jedno pytanie: skoro mam 30 aplikacji na telefonie: po co miałbym pobierać kolejną? Myślę, że to pytanie zadają sobie również klienci dzisiejszych vibe-coderów. Widać wyraźnie rozjazd w liczbie publikowanych aplikacji versus ilość pobrań aplikacji.
Zauważmy, że do telefonu przenieśliśmy już prawie wszystkie czynności jakie wykonujemy na codzień: od budzików, płatności, komunikację, przez opiekę nad dziećmi, gotowanie/katering aż po aplikacje do monitorowania czy polepszania jakści snu. Budzimy się i zasypiamy z telefonem przy głowie lub w ręku. To zadaję pytanie: co jeszcze można tam wpakować?
Wynika z tego, że większość pieniędzy przepalanych na tworzenie apliakcji (tokeny nie są darmowe) idzie na produkcje flopu, który nie wnosi wartości dla użytkownika końcowego. Aplikacje mobilne stały się teraz bardzo łątwe do publikacji, sama publikacja też nie jest darmowa, subskrypcja dla dewelopera też kosztuje. Wynika z tego, że prawie cały kapitał "zainwestowany" w vibe-coding idzie do prowiderów modeli, część pieniędzy zostaje w rękach aplikacji typu Lovable (zakładając marżę 40-60%), część kapitału płynie do korporacji (Google i Apple na opłaty wniesione przez dewelopera - vibe codera), a później dalej od prowiderów modeli do:
- producentów krzemu i kart graficznych
- właścicieli serwerowni
- producentów energii
Przepływ kapitałowy zakłądając, że aplikacje desktopowe oraz gry wideo, czy też aplikacje webowe powielają ten trend ze świata mobile jest skierowany do firm z nasdaqa - firm technologicznych oraz producentów energii. Zobaczmy jak to wygląda jeśli chodzi o wyceny i sentymenty rynkowe:

Widzimy dywergencję na poziomie -40% pomiędzy SaaS index, a top 100 firm notowanych na Nasdaq. To zadziwiające jak bardzo zwycięskie są w tej rzeczywistości giganci tacy jak Alphabet, NVIDIA, Apple czy Microsoft (no tutaj może mniej po ostatnich spadkach), a co za tym idzie do ich inwestorów. Kto by się tego spodziewał? :D Widocznie SaaSy są w mocnej defensywie, lub po prostu rynek inwestorski marnie ocenia ich szansę względem produkcji AI przez dotychczasowych klientów SaaSów.
Techniczne możliwośći Vibe Codingu
No dobrze, omówiliśmy definicję, trendy, ale co z realnymi możliwościami tych narzędzi. Potestowałem je trochę i moje osobiste odczucie jest takie, że jako programista napisał bym to lepiej lokalnie z narzędziami z drugiej grupy. Natomiast nie można odmówić im tego, że potrafią stworzyć całkiem sprawną aplikację jeśli chodzi o funkcjonalności. Kwestię designu pozostawiam waszej ocenie, jedno jest pewne, łatwo można zauważyć poniekąd standardowy UX i kolorystykę danego narzędzia który jest dość powtarzalny. To jednak pewnie kwestia dodatkowych promptów stylujących.
Skalowanie
Co ze skalowaniem aplikacji w chmurze? To też jest możliwe, większość aplikacji oferuje nie tylko kodowanie ale również testing, deployment, raportowanie, monitoring itd. Jest to można powiedzieć mini software house, który napisze i dostarczy oprogramowanie pod danym adresem www. Za skalowanie oczywiście trzeba dopłacić, i tutaj znów operatorzy Claudów zyskują dwukrotnie: na etapie wytwarzania kodu oraz na etapie publikacji danego oprogramowanie czy też aplikacji. Rynek jednoznacznie kieruje pieniądze w stronę dużych graczy.
Bezpieczeństwo
Jako, że cybersecurity nie jest moja specjalizacja, będę posiłkował się opinią innych ludzi. Zachęcam do obejrzenia filmu poniżej lub podobnych:
Autor zaznacza typowe problemy związane z bezpieczeństwem podczas Vibe Codowania. Warto zwrócić na to uwagę. To co chciałem zaznaczyć to fakt, że zagrożenia istnieją i wielu Vobe COderów może zrobić sobie krzywdę publikując na oślep. Pomimo tego, że w materiale autor pokazuje kodowanie w IDE, trzeba pamiętać, że pod spodem leżą te same modele, jakich używają typowe on-line owe narzędzia wymienione wcześniej.
Jakość kodu
Zauważmy, że jakość umieściłem jako ostatni aspekt techniczny, bo z punktu widzenia Vibe COdera nietechnicznego, ma to dość marginalne znaczenie. Liczy się to, że produkt jest gotowy do publikacji i sprzedaży.
Koszty wytworzenia aplikacji
Można by zapytać, a ile kosztuje Panie kierowniku? Dość trudno odpowiedzieć na to pytanie. Pricing narzędzi do Vibe Codingu jest wszędzie podobny, ograniczona ilość tokenów za cenę 20/30/100 dolarów miesięcznie. Po osiągnieciu limitu musimy odczekać lub dopłacić za over-use.
| App Type | Iterations | Loveable Cost (approx) | Freelancer Cost (approx) | Software House Cost (approx) |
|---|
| Landing + simple CRUD | 50–150 prompts | 0–50 USD | 500-2000 USD | 3000-10,000 USD |
| SaaS MVP | 200–600 prompts | 50–200 USD | 3000-12,000 USD | 20,000-70,000 USD |
| Production App | 800–2000 prompts | 200–700 USD | 12,000-40,000 USD | 70,000-20,0000 USD |
| Scaling, Complex Software | 3000+ prompts | 700–2000 USD | 40,000-150,000 USD | 200,000+ USD |
That's just a simple estimation on the cost of software development. Powinniśmy dodać do tego koszt utrzymania. Zaliczamy w to hosting, skalowanie, monitoring, poprawa błędów (zawsze się pojawią), domena, komunikacja z API zewnętrznymi (na przykład LLMami). To jednak nieznacznie będzie się różnić od tradycyjnego sposobu wytwarzania oprogramowania. Opracowałem tabelkę na podstawie zarówno swoich doświadczeń, pomocy LLM-a, różnych źródeł. Można powiedzieć, że jest to przybliżony koszt w każdym z przypadków mocno zależnym od domeny, specyfikacji, dokładności wymagań itd.
Widzimy wyraźnie, że VIbe Coding nie dość, że daje dużo frajdy twórcom, to jeszcze jest tańszy i mniej czasochłonny - co jest bardzo ważne niż tradycyjne zlecanie programowania firmom czy freelancerom. Pomijamy w tym procesie człowieka, który musiał spędzać czas nad koncepcją, projektowaniem, implementacją, testowaniem itd. Czy to dobrze? Nie wiem, choć się domyślam, że dla founderów to bardzo dobra wiadomość. I tak płynnie przejdziemy do kolejnego aspektu, aspektu psychologicznego.
Aspekt psychologiczny
Pamiętajmy, że przez ostatnie 50 lat proces wytwarzania był podobny:
- zatrudniamy zespół lub delegujemy firmie zewnętrznej
- dostajemy wycenę
- negocjacje/akceptacja
- następnie czekamy aż ludzie z piwnicy wyprodukują kod
- testujemy
- rozliczamy
- publikujemy i sprzedajemy
Wcześniej takie proces protrafił trwać nawet kilka lat! Dziś mamy pozornie to samo w czasie 1 czy dwóch tygodni lub nawet jednego dnia!
To sprawia iluzję szybkiego, taniego, z pominięciem problemów ludzkich (lenistwo,przeciąganie, choroby, komunikacja) i wszystko to robię sam, no właśnie.
Iteracyjność w marketingu, szybkie strzały dopaminy w głowie
Nie jestem neurobiologiem, opisuję to tylko z perspektywy programisty z 10 letnim stażem. W programowaniu ewidentnie dużą rolę na wytwarzanie mają zastrzyki dopaminy. Kojarzysz to uczucie kiedy coś zaczyna działać po godzinach spędzonych nad problemem. Albo kiedy kończy się sprint i realisujecie spory kawałek kodu? Wielu (w tym mnie) takie strzały motywują i nakręcają. Stawrzają, że nawet pomimo zmęczenia chcemy dokończyć dany etap prac. Mózg lubi to uczucie: Wow! W końcu działa. Mogę śmiało powiedzieć, że jest to uzależniające podobnie jak social media czy gry wideo. Uzależnienia od substancji też opierają się na podobnych mechanizmach, jednakże, to co opiusuję zaliczyłbym do innej kategorii. Źródła, do których dotarłem są one nazywane uzależnieniami behawioralnymi (źrodło: https://vitalibera.pl/uzaleznienia-behawioralne/).
Mam wrażenie, że szybkość działania narzędzi tylko to nakręca. Można bardzo daleko popłynąć. Będąc na jednym spotkaniu dla Vibe Coderów niedawno, zauważyłem, że prelegencji zachowywali się troche jakby w transie, ekscytacji w stylu: "o patrzcie, jak szybko mi to zaczęło działać, jakie to fajne". Zabawnie to wyglądało z perspektywy osoby, która rozumie jak ten mechanizm działa u programistów.
To zdecydowanie nakęca hype wokół Vibe Codingu. W podsumowaniu jeszcze to poruszę. Teraz natomiast chciałbym też poruszyć kwestię wilczego pędu i nakręcania na szkolenia, webinary, kursy itd przez Vibe Coderskich guru. Każdy oczywiście ma prawo sprzedawania czego sobie zechce. Nie da się jednak pominąć tego w kontekście FOMO, agresywnej reklamy i ich wpływu na naszą psychikę.
Każda osoba nietechniczna, tkóra to widzi może mieć wrażenie, że jakiś pociąg im odjeżdzą. Jeśli nie spróbuje i nie nauczą się kodować, mogże ich ominąć ogromana szansa na wzbogacenie się czy wypuszczenie danego produktu. To ogromna pokusa, którą jako zwierzęta stadne nie potrafimy łątwo ominąć i zamknąć się na wszelkie komunikaty.
Bioroąc pod wagę powyższe, jestem w stanie śmiało przewidzieć dalsze wzrosty użycia, więcej adopcji na rynku i zwiększający się rynek no-code lub low-code w wydaniu Vibe Codingu. Można zadać pytanie: "czy wszyscy jesteśmy dziś programistycznymi ćpunami?" ad voce pytania tytułowego. Ja jednak na ten moment jestem daleki od takiego stwierdzenia. To nadal nisza ale warto ten kontekst obserwować.
Podsumowanie i wnioski
Czy wszyscy jesteśmy dziś programistami?
Technicznie - być może tak.
Praktycznie - jeszcze nie.
Biznesowo - zdecydowanie nie.
Vibe Coding to realna zmiana. Nie jest to chwilowa moda jak kolejne frameworki JS, które przychodzą i odchodzą. To zmiana sposobu wytwarzania oprogramowania. Kod przestaje być celem, staje się efektem ubocznym rozmowy z maszyną. To ogromna różnica.
Z jednej strony mamy pełną demokratyzację. Osoba bez wykształcenia technicznego może dziś stworzyć działającą aplikację, opublikować ją i przetestować rynek w tydzień. To wcześniej było niemal niemożliwe bez kapitału lub zespołu. To ogromna szansa.
Z drugiej strony – rynek aplikacji jest nasycony. Telefon nie jest z gumy. Użytkownik nie ma nieskończonej uwagi. Większość nowych produktów nie rozwiązuje realnego problemu, tylko replikuje istniejące rozwiązania. Produkcja rośnie szybciej niż popyt.
Kapitał również przepływa w bardzo konkretnym kierunku.
Tokeny → modele → chmura → krzem → energia.
Zwycięzcami są dostawcy infrastruktury. Nie każdy vibe-coder.
Technicznie?
Da się zbudować dużo. Czasem zaskakująco dużo.Ale debugowanie, bezpieczeństwo, skalowanie i utrzymanie nadal wymagają zrozumienia systemu. I tutaj doświadczenie programisty wciąż ma ogromną wartość.
Psychologicznie?
To najbardziej fascynujący aspekt. Vibe Coding daje szybkie strzały dopaminy. Tworzysz. Działa. Publikujesz. Iterujesz. To uzależnia. Hype nakręca hype. A FOMO sprzedaje kursy. Czy to źle? Nie. Czy to trzeba rozumieć? Zdecydowanie tak.
Moim zdaniem przyszłość nie należy ani do „czystych” vibe-coderów, ani do programistów ignorujących AI. Wygrywać będą ci, którzy:
- rozumieją fundamenty inżynierii,
- potrafią myśleć systemowo,
- używają AI jako wzmacniacza, nie jako protezy,
- rozumieją biznes, nie tylko kod.
Programowanie nie znika. Zmienia się jego warstwa operacyjna. Coraz mniej pisania klas, coraz więcej podejmowania decyzji. Może więc pytanie nie brzmi: „Czy wszyscy jesteśmy dziś programistami?” Tylko raczej: „Czy wszyscy jesteśmy dziś product builderami?” Bo kod stał się tańszy. Uwaga użytkownika - nie. I to ona, jak zawsze, będzie walutą ostateczną.
Dodatkowo potrzbujemy pewnej strategii, dziś nie jest problemem ile apliakcji wytworzymy ale czy warto pochylać się nad danycm problemm i z długiej listy pomysłów wybrać te, które rzeczywiście rozwiązują problemy rynkowe. Tworzenie dla tworzenia raczej nie da nam świetlnej przyszłości.
Czekam na wasze wnioski! Dzięki